A miłość w drugą stronę
gdzieś podąża stale,
nie biegnę,
nie wołam,
nie krzyczę.
Kwarcowe marzenia
uciekły wraz z nocą,
Zostało wśród wspomnień
blade odbicie.
Brakiem szczęścia upajam się czasem,
z ironią codziennie gram w ciemno
o życie.
Bez szansy na jutro,
pojutrze,
czy dzisiaj,
chce znaleźć przypadkiem
radości ulice.
Nie wierze w szczęście i sens istnienia,
zwykła porażka
horyzont przykryła.
Żyć- owszem, ale po co,
gdy rzeczywistość wciąż na przekór bywa.
Z dawna.
Rok, może dłużej... na pewno dłużej.
Wtedy:
Głupia idiotka.
Teraz?
Maluje różnobarwną chwilą widoki za oknem, których nie widzę.
Idiotycznie głupia.
Tyle.
_______________
Wspomnienia we mnie i wkoło mnie.
Oddałabym ich garść w zamian za chwilkę ułożenia teraz.